mapa pomniejsz powiększ

mapa pomniejsz powiększ

Lubelskie
Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym » Wizyta w muzeum » AKTUALNOŚCI » WOKÓŁ WYSTAWY 'ANDRZEJ SIEMIŃSKI. DUCH I MIEJSCE / WSPOMNIENIA / część IV

Logo MNKD WOKÓŁ WYSTAWY 'ANDRZEJ SIEMIŃSKI. DUCH I MIEJSCE / WSPOMNIENIA / część IV

28 marca miało odbyć się spotkanie, na którym chcieliśmy ożywić wspomnienia o Andrzeju Siemińskim. Był nie tylko wyjątkową osobowością twórczą, ale także niezwykle ciekawym człowiekiem. Zaplanowane spotkanie jedynie odkładamy na później. Na pewno odbędzie się, a teraz dzięki wybranym cytatom pochodzącym z książki zredagowanej przez brata artysty, socjologa, dr hab. Waldemara Siemińskiego, możemy powędrować przez życie malarza i popatrzeć na niego oczami bliskich, miłośników czy krytyków sztuki. Będziemy je publikować cyklicznie. Te cytaty, to jedynie małe fragmenty wspomnień, które możemy w całości przeczytać w: „Wspominając Andrzeja. Życie i twórczość Andrzeja Siemińskiego”, red. Julia Siemińska, Waldemar Siemiński, wydawca: Mazowiecki Instytut Kultury, Warszawa 2018. Oczywiście do kupienia w sklepiku Muzeum Nadwiślańskiego, także tym internetowym.

W październiku 1991 roku Andrzej Siemiński powrócił wraz z żona Katarzyną do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Zamieszkali w Kazimierzu przy Małym Rynku. Zofia Mitosek wspomina, że gdy spotkała go w latach 90., siedzącego przy stoliku na rynku z kobietą w kwiecistej szmizjerce, spytała: Cześć Andrzej, wróciłeś do kraju? Dziewczyna dodała; a ja jestem Kasia, przyjechaliśmy na kilka tygodni. Andrzej chce mi pokazać Kazimierz. Kilka tygodni okazało się całym życiem – pozostali na zawsze”.
Moment powrotu wspomina wiele osób, podkreślając przede wszystkim metamorfozę, która zaszła w artyście:
„Do Polski wrócił zupełnie odmieniony, niepijący, głęboko wierzący oraz praktykujący, no i z żoną. Zamieszkali razem z naszą mamą w naszym rodzinnym domku na Małym Rynku w Kazimierzu, gdzie Andrzej spędził resztę swojego życia. Jestem przekonana, że w tym miasteczku było Mu najlepiej”. Małgorzata Januszek (Siemińska)

„Z Ameryki wrócił odmieniony. Szok! Każdy chciał z nim pogadać, napić piwa. A tu szlaban! Kaśka, jego nowa żona, nie pozwalała. Była brutalna. Łapała butelkę i lu! - piwo czy wódkę na trotuar. Jego świętość w tym może najbardziej się okazywała. Zgadzał się prawie ze wszystkim, co robiła”.
„Po powrocie z Ameryki przywiózł dużo płócien, ale nie na handel. Kaśka nie chciała. Dla mnie zrobił wyjątek, mi trochę sprzedał. Państwo Zielonkowie z Warszawy zorganizowali wtedy Andrzejowi prywatną, ekskluzywną wystawę. Na wernisaż przyszła warszawska i zagraniczna śmietanka. Liczyli na zakupy. Nic z tego! Kasia nie wyraziła zgody. Zniósł i to, święty człowiek.

Wpadał do mnie często. Trochę i dlatego żeby odreagować tę świętość, przecież w domu nie mieli telewizji. Oglądaliśmy mecze, ciekawsze filmy. Jak Kacha się przekonała, że nic złego się u mnie nie dzieje, nie kontrolowała już tak bardzo. Też do mnie wpadała. Omawialiśmy prawie każde wydarzenie polityczne”. Paweł Skrzeczkowski

„Wujek po powrocie ze Stanów był Żywym człowiekiem z błyszczącymi piwnymi oczami. Spędzałyśmy w Kazimierzu we trzy, ja – bratanica Andrzeja, Hania – jego siostrzenica i Justyna – nasza przyjaciółka, całe lato. Andrzej „kupił nas” kolekcją kaset, które miał w swojej pracowni – był wśród nich Before the Flood, koncertowy album Boba Dylana i The Band, który poznałyśmy dopiero dzięki wujkowi. W tamtych czasach kochałyśmy Dylana całą duszą. Andrzej miał w swojej kolekcji też The Doors i Stonesów. Opowiedział nam, że w NY był na koncercie Stonesów, czym podbił nasze serca ostatecznie. Często rozmawialiśmy o muzyce i Andrzej bardzo się wtedy ożywiał. Chyba lubił
z nami rozmawiać. Dużo też żartował, a jego poczucie humoru trafiło w naszą małomówną wrażliwość. Andrzej miał cudowne, niespodziewane puenty i zabawny, mruczący sposób mówienia. My byłyśmy raczej nieśmiałe, a z wujkiem czułyśmy się jakbyśmy razem stanowili jakiś krąg wtajemniczonych, patrzących na życie społeczne i towarzyskie zza zasłony – naszą siłą były porozumiewawcze spojrzenia, pokątne chichoty i ironiczne uwagi.”


„W długie zimowe wieczory odwiedzaliśmy często dom Andrzeja i Kasi na Małym Rynku albo oni wpadali do nas na Nadrzeczną na filmy, które oglądaliśmy, tworząc sobie atmosferę kinową na wielkim ekranie. W domu Kachy i Andrzeja Na Małym Rynku nie było telewizora, który odciągałby ich uwagę od Boga. Jednak i Kasia, i Andrzej byli często złaknieni wieści ze świata lub po prostu opowieści, które zapełniłby nam długie zimowe wieczory. Kasia lubiła filmy pogodne, przygodowe filmy o Opatrzności, o sile człowieka i wiary. Andrzej oglądał wszystko. Śledził w napięciu Tarkowskiego, którego złożonej metaforyczności Kacha nie mogła znieść Pamiętam jego skupienie podczas oglądania filmu w 3D
o kosmosie. Siedzieli z Kasią na stołeczkach naprzeciwko telewizora i w okularach odbywali podróż po wszechświecie. Andrzej siedział przez godzinę trwania filmu bez ruchu, w totalnym zaangażowaniu w to, co ogląda. Był z pewnością typem chłonącego obserwatora, choć wydawał się nieobecny, jego odbiór rzeczywistości musiał być bardzo silny. „Alleluja!” - wykrzyknęła Kacha po skończonym filmie. „No Alleluja, Alleluja” - uśmiechnął się w odpowiedzi Andrzej”. Julia Siemińska


„Jak zapamiętałem, od dwudziestu kilku lat Rynek przesiąknięty był Andrzejem i na pewno też odwrotnie.
Widzę Andrzeja stojącego nieruchomo przed jedną z kawiarni na Rynku, zamyślonego, zapatrzonego tymi nieruchomymi oczami w nieokreśloną, nierzeczywistą dal, oczami, które jakby widziały coś, czego my nie dostrzegamy, co dla nas nieosiągalne. O czym wtedy myślały, o czym marzyły, kim chciałby być, nie wiemy”. Jerzy Jemioł

„Siedem lat w Galerii Mały Rynek w jatkach to wiele godzin przeżytych przez Jurka i Andrzeja na rozmowie i pięknym milczeniu. Długie opowieści Andrzejka z życia Kazimierza i innych miejsc, gdzie żył, o osobach mu bliższych i dalszych, o niezwykłych i zwyczajnych wydarzeniach przetykane były dłuższymi chwilami milczenia, obserwacją i delektowaniem się ciszą, wtedy jeszcze bardzo spokojnego kazimierskiego zaułka. Milczenie z Andrzejem było zawsze częścią dialogu, ożywczym oddechem, trwaniem w opowieści”. Maria i Jerzy Krzysztoporscy

„Przed kilku laty, przy gołębiach, powiedział mi, że nie ma zupełnie motywacji do malowania. „Bo ile razy można malować ten sam pejzaż?” Powiedziałem, że to może być nawet bardzo interesujące, cykle tego samego ujęcia w różnych warunkach. Wysłuchał chyba z zainteresowaniem, bo patrzył na mnie, ale nie wyglądało na to, że ma zamiar tak malować”. Roman Doraczyński


 

Te cytaty, to jedynie małe fragmenty wspomnień, które możemy w całości przeczytać w: „Wspominając Andrzeja. Życie i twórczość Andrzeja Siemińskiego”, red. Julia Siemińska, Waldemar Siemiński, wydawca: Mazowiecki Instytut Kultury, Warszawa 2018. Oczywiście książkę można kupić w sklepiku Muzeum Nadwiślańskiego, także tym internetowym.

Część I wspomnień dostępna TUTAJ
Część II wspomnień dostępna TUTAJ

Część III wspomnień dostępna TUTAJ


Powrót
Opinie o stronieDodaj opinię

średnia ocen:

Ta strona nie ma jeszcze komentarzy
Twój podpis:
Treść opinii:
Twoja ocena: 1 2 3 4 5
Newsletter
Wpisz adres e-mail...
Muzealna Cafe
więcej
Logowanie

Biuletyn Informacji Publicznej © Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym - 2013.
Projekt i wykonanie - Freeline.
Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Kliknij tutaj »
zamknij
DNI I GODZINY OTWARCIA

Informujemy, że od dn. 20 listopada 2017 nieczynne będą dla zwiedzających (do odwołania) ekspozycje Oddziału Przyrodniczego, Domu Kuncewiczów, Kamienicy Celejowskaiej oraz Manufaktura Muzealna i Biblioteka.

 

Więcej

Wesprzyj naswsparcie muzeum

Nr konta: 57 1750 1107 0000 0000 2076 2519