mapa pomniejsz powiększ

mapa pomniejsz powiększ

Lubelskie
Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym » Lokalizacje » Oddział Kamienica Celejowska » Wokół wystawy 'Andrzej Siemiński. Duch i miejsce / wspomnienia / część III

Logo MNKD Wokół wystawy 'Andrzej Siemiński. Duch i miejsce / wspomnienia / część III

28 marca miało odbyć się spotkanie, na którym chcieliśmy ożywić wspomnienia o Andrzeju Siemińskim. Był nie tylko wyjątkową osobowością twórczą, ale także niezwykle ciekawym człowiekiem. Zaplanowane spotkanie jedynie odkładamy na później. Na pewno odbędzie się, a teraz dzięki wybranym cytatom pochodzącym z książki zredagowanej przez brata artysty, socjologa, dr hab. Waldemara Siemińskiego, możemy powędrować przez życie malarza i popatrzeć na niego oczami bliskich, miłośników czy krytyków sztuki. Będziemy je publikować cyklicznie. Te cytaty, to jedynie małe fragmenty wspomnień, które możemy w całości przeczytać w: „Wspominając Andrzeja. Życie i twórczość Andrzeja Siemińskiego”, red. Julia Siemińska, Waldemar Siemiński, wydawca: Mazowiecki Instytut Kultury, Warszawa 2018.

Dziś Nowy Jork. To czas niezwykle ważny dla Andrzeja Siemińskiego. „Żył tam jak we śnie” - jak sam artysta powiedział Januszowi Jaremowiczowi, który napisał także: „Siemiński jakby się uparł, aby swojego życia nie formować arbitralnie z elementów, które nastręczą przypadki, ale aby „poślubić swój los” taki, jaki zawiązał się od początku. Trochę paradoksalnie potwierdził to czymś, co mogło się wydawać ucieczką, Jakieś pięć lat temu wyjechał do Stanów Zjednoczonych” („Literatura”, 1992, nr 5/116).  

Do Ameryki wyjechał w 1988 r., powrócił w 1991 r. Żył tam z grupą przyjaciół, malował, wystawiał. W styczniu 1989 r. miał pokaz swoich prac w Polish American Artists Society w Nowym Jorku, w listopadzie 1990 w mieszkaniu Krystyny Iłłakowicz. W „Nowym Dzienniku” Waldemar Odorowski napisał wówczas: „Trudno byłoby znaleźć większy kontrast niż ten, jaki istnieje pomiędzy tym miastem a Kazimierzem. I właśnie ów kontrast wprost narzuca pytanie: czy i w jaki sposób Nowy Jork – splot nerwowy sztuki dnia dzisiejszego – odcisnął się w malarstwie Siemińskiego, i pytanie drugie: jakie miejsce zajmuje ta twórczość na tle nowojorskiego żywiołu artystycznego. Obecna wystawa Siemińskiego pozwoliła choć w części odpowiedzieć na te pytania, a jednocześnie zastanowić się jakie właściwie jest to malarstwo.
Patrzącemu na obrazy Siemińskiego nasuwa się refleksja, że jego widzenie rzeczywistości nie zatrzymuje się na istniejących już kształtach. Nie dąży do uchwycenia jej nieustającej zmienności, lecz sięga głębiej, tam gdzie ta rzeczywistość powstaje, do momentu, gdy wyłania się z pustki. W tym ujęciu, choć brzmi to paradoksalnie, wspomniany wcześniej kontrast pomiędzy Kazimierzem a Nowym Jorkiem dla Siemińskiego nie istnieje. Nowy Jork nie jest inny w sensie jakości, jest tylko spotęgowany, zwielokrotnionym wyrazem tego, czym jest każde miasto – mniej lub bardziej uporządkowaną przestrzenią, w której żyje człowiek.”


Kolejna wystawa odbyła się w styczniu 1991 r. w Polskim Instytucie Naukowym. Z tej okazji także w „Nowym Dzienniku” pojawił się artykuł Krystyny Iłłakowicz. Nosił tytuł „Malarska metafizyka Andrzeja Siemińskiego”. A oto fragment tekstu: „Malarstwo Siemieńskiego zaskakuje bezczasową refleksyjnością, szczególnie znaczącą tu i teraz;
w Nowym Jorku, miejscu napiętnowanym zmaganiem, walką o to, aby jak najlepiej i najtrafniej ująć, wyrazić, określić istotę sztuki w ostatniej dekadzie XX wieku wyjałowionej abstrakcją, burzami, formalnymi dziesiątkami „izmów” i konceptualnym cul-de-sac. Na tym tle malarstwo Siemińskiego jawi się jak oaza zadumanego spokoju. Poprzez dystans, który stwarza, znajduje się istotnie w pozycji meta, czyli poza sporami o wyraz i ekspresję artystyczną. Równocześnie w zastanawiający sposób tkwi ono pomiędzy światem rzeczy realnych i zmysłowych, abstrakcją i uduchowieniem – i w tym właśnie sensie jest malarstwem metafizycznym”
. Autorka podkreśla ową, trwającą już do końca, niezależność twórczą. To charakterystyczny dla artysty dystans do świata, który jest obok i o coś ciągle zabiega. Siemiński miał swój świat malarski, gdzie poprzez realną rzeczywistość przekazywał to, co niewyrażalne.
Wymieńmy jeszcze kolejne dwie wystawy. Pierwsza to indywidualna w gmachu ONZ oraz udział w zbiorowej, poświęconej Solidarności. Jak widzimy, to okres niezwykle intensywny artystycznie. Powstają świetne prace. Ale jest też zwykła codzienność. Siemiński musi zarabiać, więc chwyt się każdej „roboty”. Waldemar Odorowski wspomina, że Siemiński pracował w amatorskim teatrzyku żydowskim, gdzie otwierał i zamykał kurtynę. Zresztą, gdy ten sam szukał pracy odstąpił mu ją. Inna anegdota wspomniana przez Odorowskiego jest zabawna, ale pokazuje także charakter naszego artysty. “Włoch […] zaproponował, […] Andrzejowi i mnie, nową pracę – malowanie dużego mieszkania. Zgodziliśmy się ochoczo i nazajutrz zabraliśmy się do pracy. Wcześniej jednak zmieniliśmy ubrania robocze, a te wyjściowe spakowaliśmy do worka. Po paru godzinach zadzwonił ów Włoch i powiedział, by wynieść przygotowane w czarnych torbach śmiecie, bo właśnie przyjechała śmieciarka. Wnieśliśmy więc śmiecie na ulicę i dalej do malowania. Minęła godzina, gdy usłyszałem dramatyczny krzyk Andrzeja: „Kurwa, Waldek...” i wtedy już wiedziałem – nasze ubrania pojechały ze śmieciami. Był późny listopad, zimno, a my w samych podkoszulkach, do tego solidnie pochlapanych farbą. Z opresji uratowała nas Kasia, do której zadzwoniłem od sąsiadów – przywiozła nam zastępcze ciuchy. Nic takiego się nie stało, Andrzej nie mógł się jednak z tym pogodzić, wciąż żałował, że przepadły moje (powtarzam: moje, o swoich nie mówił) spodnie, płaszcz itp. Starałem się go uspokoić, nie było to aż tak cenne i ważne. I wydawało mi się już, że jest po sprawie. Po czterech dniach skończyliśmy malowanie, Włoch wręczył nam wypłatę, a Andrzej?… Andrzej mówi nagle: „Waldek, chodź postawię Ci spodnie”. W małej sprawie, ale gest wielki, nie wiem, czy Nowy Jork miał coś z tym wspólnego, ale stało się to właśnie tam. I dlatego chciałem o tym napisać, bo poza wszystkim Nowy Jork w niczym Andrzeja nie zmieniał, ale też to nie Andrzej przechadzał się po świecie, to świat przechadzał się w nim.”
W czasie swojego pobytu w Stanach Zjednoczonych latem 1989 r. wyruszył, wraz ze swoją przyszłą żoną Kasią, na Hawaje. To tam miał przejść wewnętrzną przemianę. Uwolnić się od swoich słabości i zbliżyć się do religijnej duchowości. Świadczą o tym jego późniejsze prace, przesiąknięte mistyką i głębią transcendencji. Ale o tym w następnych odcinakach… cdn.

Te cytaty, to jedynie małe fragmenty wspomnień, które możemy w całości przeczytać w: „Wspominając Andrzeja. Życie i twórczość Andrzeja Siemińskiego”, red. Julia Siemińska, Waldemar Siemiński, wydawca: Mazowiecki Instytut Kultury, Warszawa 2018. Oczywiście książkę można kupić w sklepiku Muzeum Nadwiślańskiego, także tym internetowym.

Część I wspomnień dostępna TUTAJ
Część II wspomnień dostępna TUTAJ


Powrót
Opinie o stronieDodaj opinię

średnia ocen:

Ta strona nie ma jeszcze komentarzy
Twój podpis:
Treść opinii:
Twoja ocena: 1 2 3 4 5
Newsletter
Wpisz adres e-mail...
Muzealna Cafe
więcej
Logowanie

Biuletyn Informacji Publicznej © Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym - 2013.
Projekt i wykonanie - Freeline.
Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Kliknij tutaj »
zamknij
DNI I GODZINY OTWARCIA

Informujemy, że od dn. 20 listopada 2017 nieczynne będą dla zwiedzających (do odwołania) ekspozycje Oddziału Przyrodniczego, Domu Kuncewiczów, Kamienicy Celejowskaiej oraz Manufaktura Muzealna i Biblioteka.

 

Więcej

Wesprzyj naswsparcie muzeum

Nr konta: 57 1750 1107 0000 0000 2076 2519