mapa pomniejsz powiększ

mapa pomniejsz powiększ

Lubelskie
Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym » Lokalizacje » Oddział Kamienica Celejowska » Wokół wystawy 'Andrzej Siemiński. Duch i miejsce' / wspomnienia część II

Logo MNKD Wokół wystawy 'Andrzej Siemiński. Duch i miejsce' / wspomnienia część II

28 marca miało odbyć się spotkanie, na którym chcieliśmy ożywić wspomnienia o Andrzeju Siemińskim. Był nie tylko wyjątkową osobowością twórczą, ale także niezwykle ciekawym człowiekiem. Zaplanowane spotkanie jedynie odkładamy na później, a teraz dzięki wybranym cytatom pochodzącym z książki zredagowanej przez brata artysty, socjologa, dr hab. Waldemara Siemińskiego, możemy powędrować przez życie malarza i popatrzeć na niego oczami bliskich, miłośników czy krytyków sztuki. Będziemy je publikować cyklicznie. Te cytaty, to jedynie małe fragmenty wspomnień, które możemy w całości przeczytać w: „Wspominając Andrzeja. Życie i twórczość Andrzeja Siemińskiego”, red. Julia Siemińska, Waldemar Siemiński, wydawca: Mazowiecki Instytut Kultury, Warszawa 2018. Oczywiście do kupienia w sklepiku Muzeum Nadwiślańskiego, także tym internetowym.

 

Zapraszamy na kolejne wspomnienia o Andrzeju Siemińskim. Będą dotyczyć okresu studiów, czyli lat 1972-1977. Przypomnijmy, że studiował na ASP w Warszawie, w pracowni Stefana Gierowskiego. Prezentujemy jednocześnie trzy prace z tego czasu. Są zapisem osobistych przeżyć. Ołtarz pijaków, Klasa, Pogrzeb. Zauważmy, że artysta wprowadza kolor tak, że wzmacnia on przekaz obrazu. Barwne postaci w Ołtarzu, to pijacy, których malarz uświęca. Ich słabość to wyraz człowieczeństwa i szczególnej wrażliwości. Artysta widzi ich wewnętrzną szlachetność. Kolejny, Klasa, to wspomnienie kolegów, z którymi wspólnie spędził lata szkolne. To powrót, niczym w Umarłej klasie Tadeusza Kantora, do czasów dzieciństwa, a to stało się pretekstem do refleksji nad zawiłościami ludzkiego losu. Wyczuwamy tu niepokój i lęki.

 

Powspominajmy:
„Wszyscy wiedzieli, że Waldek, starszy brat Andrzeja, wyróżniał się licznymi uzdolnieniami. Pisał, rysował tuszem i malował obrazy olejne. A o Andrzeju właściwie nic się nie wiedziało. Oddzielały ich różnica wieku i usposobienie podkreślające Jego odrębność. Nie pamiętam, kiedy zacząłem sobie zdawać sprawę z Jego istnienia. Na pewno był w grupie chłopaków, z którymi grałem pod jatkami
w palanta czy dwa ognie. Na tak zwanych Tyłach, niedaleko mieszkania Andrzeja, bawiliśmy się też
w różne inne gry, takie jak „dwie partie” albo „pu!”. Przypuszczam, że w tych zajęciach uczestniczył też Andrzej, ale nie pamiętam jakiejś sytuacji z jego udziałem. Tak naprawdę to zwrócił moją uwagę, dopiero gdy nieoczekiwanie zaczął malować. Wszyscy mieliśmy wtedy po dwadzieścia kilka lat i każdy skoncentrowany był na tym, co zamierza robić w przyszłości. Dosyć oczywiste było zajęcie się sztuką,
a kazimierska specyfika powodowała, że było to malarstwo, rysunek, czy fotografia. Dużo było w tym pozy i snobizmu, każdy starał się znaleźć sposób wyrażenia siebie. Wierzyliśmy wtedy w potrzebę studiów akademickich, które miały zagwarantować sukces. Nie przeszkadzało to, aby po amatorsku próbować sił w różnych dyscyplinach. Fascynowały nas oprócz sztuk pięknych współczesne proza, poezja i film.
Jeżeli chodzi o Andrzeja, to od razu stało się jasne, że jego malarstwo nie jest chwilowym kaprysem, lecz autentyczną pasją i że jest niezwykle oryginalne. Z tego okresu pamiętam obrazy malowane na podstawie czarno-białych zdjęć. Były to portrety, z których najlepiej zapadł mi w pamięć podwójny portret siostrzenic Tadka Pałki. Były też płótna zapełnione gęsto ludźmi, dla których inspiracją były fotografie komunijne czy też zdjęcia całych klas szkolnych. Pojawiły się także martwe natury, no
i naturalnie widoki miasteczka, na których odciskało się piętno fotograficznego pierwowzoru”. Tadeusz Michalak, O Andrzeju (rozdział: Wspomnienia Kazimierzanek i Kazimierzaków).

„W 1974 roku Andrzej zakochał się w ślicznej, pełnej temperamentu, uzdolnionej plastycznie Oli Żugajewicz, kończącej właśnie liceum. Pochodziła z zamożnej rodziny osiadłej w Klarysewie pod Warszawą. Pobrali się i wynajęli mieszkanie w Konstancinie. Trwający dwa lata związek zakończył się tragiczną śmiercią Oli”. Waldemar Siemiński, Brat (rozdział: Wspomnienia rodziny)

„Byłam świadkiem na ich ślubie. W tym czasie Andrzej zaczął zarabiać pierwsze pieniądze i to nie ze sprzedaży obrazów, lecz wypalając ceramikę: dzbanuszki, wazoniki, popielniczki, świnki skarbonki itp. Często pomagałam Mu sprzedawać te jego wytwory, stojąc całymi dniami pod SARP-em na ryneczku w Kazimierzu”.  Małgorzata Januszek (Siemińska), Wspomnienie siostry (rozdział: Wspomnienia rodziny).

„Zapaliłem Andrzeja do tworzenia ceramiki – małych form. Była to biżuteria ceramiczna, koraliki, dzwonki, krzyżyki. Na początku wypalaliśmy te formy gościnne u znanego warszawskiego ceramika, Pana Misiaka, w Aninie, a potem, od 1979 do 1982 w Kazimierzu – w pracowni, którą zorganizowaliśmy w budynku należącym do Janusza Michalaka. Piec do wypału ceramiki był wspólny – mój i Janusza”. Tadeusz Strzępek, Wspomnienia o Andrzeju Siemińskim (rozdział: Wspomnienia Kazimierzanek i Kazimierzaków).

„Bardzo podobała mi się ksywka „Admirał”, którą to ktoś nazwał Andrzeja w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych na początku lat 70. Myślę, że wzięła się stąd, że Andrzej nosił w tym czasie letnią jasną czapeczkę z daszkiem, może nie aż admiralską, ale bardziej marynarza żeglugi śródlądowej. A może nie chodziło o czapeczkę?” Krzysztof Krzyr Raczyński, Admirał, (rozdział: Wspomnienia Kazimierzanek i Kazimierzaków).

„Malarskim dyplomem Andrzeja był cykl obrazów zatytułowany Życiorys. To była historia jego pamięci o chłopięctwie, zapamiętałem ją jako tragiczną. Kiedy te obrazy oglądałem w jego pracowni, nie ośmieliłem się pytać o to, jakie sceny z jego życia przedstawiają. Nie pozwalała na to siła jego malarstwa – sugestywna, ale wykluczająca niedyskrecję.”  Piotr Matywiecki (rozdział: Wspomnienia przyjaciół z reszty świata).

„Pamiętam, kiedy poznałem Wojtka Śniechórskiego, lata 1976-1977 – on pokazał mi dyplom Andrzeja i mnie się ten dyplom (prace) nie podobał. Ten dyplom był o jego narzeczonej – coś takiego. Wiesz, Ewo, lata minęły, aż zrozumiałem, że to ja jestem cymbał, a w nim, Andrzeju, tkwi jakiś dziwny związek z przyrodą, ze światem. To, co ja uważałem za siłę sztuki, za jej atut… w sztuce Andrzeja nic z tego nie było, tak myślałem. Minęło jedno dziesięciolecie, my myślący jak wyżej staliśmy się impotentami, a on Żył i Żył coraz bardziej jako artysta”. Robert Gebethner, List, (rozdział: Wspomnienia przyjaciół z reszty świata).

Te cytaty, to jedynie małe fragmenty wspomnień, które możemy w całości przeczytać w: „Wspominając Andrzeja. Życie i twórczość Andrzeja Siemińskiego”, red. Julia Siemińska, Waldemar Siemiński, wydawca: Mazowiecki Instytut Kultury, Warszawa 2018. Oczywiście książkę można kupić w sklepiku Muzeum Nadwiślańskiego, także tym internetowym.


Powrót
Opinie o stronieDodaj opinię

średnia ocen:

Ta strona nie ma jeszcze komentarzy
Twój podpis:
Treść opinii:
Twoja ocena: 1 2 3 4 5
Newsletter
Wpisz adres e-mail...
Muzealna Cafe
więcej
Logowanie

Biuletyn Informacji Publicznej © Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym - 2013.
Projekt i wykonanie - Freeline.
Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Kliknij tutaj »
zamknij
DNI I GODZINY OTWARCIA

Informujemy, że od dn. 20 listopada 2017 nieczynne będą dla zwiedzających (do odwołania) ekspozycje Oddziału Przyrodniczego, Kamienicy Celejowskaiej oraz Manufaktura Muzealna i Biblioteka.

Więcej

Wesprzyj naswsparcie muzeum

Nr konta: 57 1750 1107 0000 0000 2076 2519