mapa pomniejsz powiększ

mapa pomniejsz powiększ

Lubelskie

Logo MNKD Portret chłopca

Jan Gotard (1898-1943), Portret chłopca, 1936, olej, sklejka, 75x64 cm.
W zbiorach Kamienicy Celejowskiej znajdują się prace artystów, którzy związani byli z Kazimierzem Dolnym. Jednym z tych artystów był Jan Gotard.
 

Chłopiec na obrazie Jana Gotarda, to syn gospodyni Antoniego Michalaka, pani Łyszczowej, mieszkanki Kazimierza Dolnego. Artysta tworząc ten monochromatyczny portret dał złudzenie użycia sangwiny. Takie odwołanie do dawnych technik było charakterystyczne dla uczniów profesora Tadeusza Pruszkowskiego, który nauczał, że należy czerpać z warsztatu starych mistrzów. Gotard uzyskał efekt niezwykły wydobywając subtelność postaci. Skupiamy się na twarzy. Wzrok chłopca jest „zawieszony” pomiędzy ziemską i niebiańska rzeczywistością, patrzy w nieokreśloną dal. Delikatność w ujęciu głowy chłopca, wręcz jej bezcielesność, skontrastowana jest z wyraziście i precyzyjnie oddanym rękawem koszuli. Obserwacja każdego elementu rzeczywistości i przełożenie go na język malarski było charakterystyczne dla malarzy należących wówczas do europejskiego nurtu Nowej Rzeczowości. U Gotarda ułożenie fałdów koszuli, ich zagęszczenie, dało dodatkowy efekt ekspresji. Ten fragment obrazu zwraca uwagę samą formą. Dodatkowy silny wyraz artysta uzyskał poprzez układ rąk z masywnymi dłońmi. W jednej z nich trzyma jakiś przedmiot, może jaszczurkę. To zestawienie postaci z przedmiotem jest bardzo charakterystycznym zabiegiem plastycznym. Nie tylko pomaga w konstruowaniu dobrej kompozycji, ale także pozwala wydobyć napięcie. Przedstawiona postać niczym aktor „ogrywa” przedmiot.

Gdy przyjrzymy się innym portretom namalowanym przez Jana Gotarda zauważymy, że twarz niezwykle go intrygowała. Wiemy, że jest wyrazem psychiki i duchowości, ale ma także swoją cielesną plastykę. Artysta często rysował same głowy. Wymieńmy choćby Epitafium dla Stanisława Grabowskiego z 1923 r., Kompozycję złożoną z głów czy program szopki SSP w Warszawie, gdzie z głów utworzona jest bordiura (ok. 1924). Włodzimierz Bartoszewicz w Budzie na Powiślu, opisał historię, jak Gotard malował portret amerykańskiego ambasadora Stetsona. Gdy spojrzał na dyplomatę, uparł się, że namaluje go wraz z sekretarzem, bo „on ma ciekawą twarz” .
Oglądając portrety namalowane przez Gotarda mamy wrażenie, że wybierał twarze bardzo charakterystyczne, dodatkowo podkreślając ich wyrazistość. Przyglądał się szczegółom, żeby uwypuklić je w niemal rzeźbiarski sposób. Tak namalował kobietę z Portretu staruszki , pobrużdżoną twarz znachorki z obrazu o takim tytule  czy wykrzywioną w grymasie twarz mężczyzny z obrazu Pasjans . Ale ważna była także kompozycja. Gdy owego wyżej wymienionego ambasadora Stetsona przedstawił z pełnym kieliszkiem w ręku, a na stole ustawił butelkę, przerażonemu tym dyplomacie, powiedział, że nic nie zmieni, „bo by to popsuło kompozycję” . Poza, ułożenie rąk, przedmioty - oczywiście te wzięte z otaczającej artystę rzeczywistości - tworzą bardzo przemyślany układ. I tak na przykład szklanka jest znakomitym dopełnieniem całości, gdy swoim oświetlonym konturem wyłania się z ciemnego tła obrazu Pijak. Jest delikatnym kontrapunktem do „wypełnionych treścią” górnych rogów obrazu. Przełamuje czerń tła, tak jak czarna suknia kobiety na Portrecie staruszki jest przełamana oświetlonymi rękoma połączonymi różańcem. Warto zwrócić uwagę na ręce, albowiem w większości prac wyznaczają diagonalność kompozycji, stają się wektorami napięć, przez co są wyrazem ekspresji. Mogą być rozłożone jak w obrazie Pijak czy na Portrecie rzeźbiarza (Alfonsa Karnego) z około 1929 r. (zaginiony), albo ułożone są tak, że jedna jest wysoko uniesiona jak u Znachorki czy u postaci z zaginionego obrazu Pasjans (około 1933 r.) Maluje je czasem w nienaturalnym układzie jak w Portrecie pani K. z około 1929 r. (zaginiony). To wygięcie dłoni widzimy także w zaginionym obrazie Dziewczyna z papierosem (przed 1928 r.). Papieros, jako atrybut, pojawił się również na innej pracy, zatytułowanej Pani z papierosem z ok. 1929 r. (zaginiony). Kobieta trzyma go w uniesionej ręce. Artysta wkłada w dłonie kobiet papieros niczym Otto Dix w dłoń dziennikarki Sylvii von Harden. Nie jest to przypadek, to zapis obowiązującej wówczas postawy kobiet wyzwolonych, to wyraz nowoczesności. Papieros stał się tym samym symbolem kobiecej siły i niezależności. Nie tylko Gotard, ale także jego kolega Bolesław Cybis podejmował ten temat, czy może precyzyjniej określając, takiego rodzaju  typizację. Żeby dać inny przykład odwołania do Otto Dixa, a tym samy do niemieckiej Nowej Rzeczowości (Neue Sachlichkeit) przyjrzyjmy się dłoniom prawnika Hugo Simonsa na portrecie z 1925 r. Znajdziemy nieprawdopodobne wręcz podobieństwo do dłoni z Portretu pani K . Ale tu należy wyraźnie podkreślić, że nie tylko forma, ale także, a może przede wszystkim, zadanie jakie przypisywał sztuce zbliżało Gotarda do wspomnianej już niemieckiej Nowej Rzeczowości. Zbliżało, ponieważ sztuka Gotarda nie miała tak wyraźnych odniesień do krytyki społecznej, a ukazywanie brzydoty nie miało jedynie na celu pokazywanie zdegenerowanego świata. 

SZTUKA:
„Stefanie Kochanie! Gdy rządzić nie będzie pałka / A świat wyglądać przestanie / Na dziką puszczę […] By jakoś powetować / Te lata burz / Te chwile bezmyślnej biedy / Będziemy sobie malować / I już / Twój Janek”. Taką dedykację umieścił Gotard przy portrecie malarza Stefana Płużańskiego. Artysta wielokrotnie podkreślał, że malowanie jest istotą jego życia. Był przy tym niezmiernie pracowity i konsekwentny, wręcz bezwzględny, jak pisał o nim Wiktor Podoski.. Gdy spadł z murów kazimierskiego zamku i mocno poturbowany trafił do szpitala w Puławach, uciekł z niego będąc jeszcze w bardzo złym stanie. Jedyną jego odpowiedzią było: „chcę przed wyjazdem skończyć rozpoczętą pracę” i to: „muszę skończyć”. Powtarzał to jak mantrę. Jego praca zatytułowana Pereat mundus, vivat ars (Niech zginie świat, byle żyła sztuka) właściwie głosi zwycięstwo sztuki nad światem. Niweczy go malarz, przedstawiony jako św. Jerzy. Pereat mundus możemy odczytywać na wiele sposobów . Czy artysta niszczy brzydotę świata czy może czysty naturalizm przedstawień? Malarz nie chce naśladować otaczającej go rzeczywistości, ale stwarzać własną na płótnie, zgodnie z postulatem jego mistrza profesora Tadeusza Pruszkowskiego, który twierdził: „nie tworzymy naturalizmu”. Gotard przesuwa rzeczywistość malarską w stronę ekspresji, Joanna Pollakówna zaproponowała pojęcie przesuniętej rzeczywistości, gdzie łączy się groteska, realizm magiczny i ekspresja. Groteska stała się wręcz wyróżnikiem twórczości Gotarda. Wpisana jest w nią opowieść o człowieku, ale to człowieczeństwo ma też swoją ciemną odsłonę. Mówi o tym wypełniona detalami Bajka o Kopciuszku z 1937 r., grafiki - Alchemik i Prometeusz (obie z 1926 r.). Czy zainspirowane wypadkiem na kazimierskim zamku Zszywanie czaszki genjusza, reprodukowane w czasopiśmie „Kanarek” w 1924 r., w numerze 7.

KAZIMIERZ:
Kazimierz był dla Jana Gotarda miejscem niezwykle ważnym, a dom Michalaka stał się niemal jego własnym domem. W katalogu do wystawy Bloku Z. A. P. w Instytucie Propagandy Sztuki w 1936 r. jako miejsce zamieszkania wpisał nie swój warszawski adres, ale: „dom Michalaka, Kazimierz Dolny”. Do Kazimierza Dolnego przyjechał w 1923 r. na pierwszy plener wraz z Tadeuszem Pruszkowskim i kilkoma studentami warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Wcześniej na plenery jeździł do Kartuz z Konradem Krzyżanowskim, ale swoją artystyczną edukację rozpoczął już w 1914 r. w pracowni Edwarda Trojanowskiego. Przerwał ją jednak. W 1915 r. podjął studia na wydziale filozoficznym, a później na wydziale prawnym Uniwersytetu Warszawskiego. W 1920 r., po powrocie z frontu, powrócić do studiów artystycznych. Tym razem rozpoczął naukę w prywatnej szkole Konrada Krzyżanowskiego. Gdy w 1923 r. trafił do pracowni Pruszkowskiego, zaczął także studiować grafikę u Władysława Skoczylasa. Studenci z pracowni obu profesorów spędzali kilkutygodniowe, coroczne, wakacyjne plenery w Kazimierzu Dolnym. Gotard brał czynny udział w organizowanych tam wydarzeniach, m.in. opracowywał kształt balów na zamku. Także wszelkie działania w Szkole odbywały się z pełnym zaangażowaniem artysty. Wraz z Janem Zamoyski opracował Regułę Bractwa Św. Łukasza oraz barwny ceremoniał „Wyzwolin” czyli pasowania na majstra. Był także autorem tekstów do Szopek SSP.
Gdy Gotard przyjeżdżał do Kazimierza Dolnego pierwsze kroki kierował do kościoła św. Anny, gdzie schodził do krypty, w której artyści odkryli otwarte i rozpadające się trumny ze szkieletami. Gotard godzinami studiował znaleziona tam „obiekty”. Najdłużej „opracowywał” przerażające dwa szkielety, połączoną postać dorosłej osoby ze szkieletem dziecka. Praca nosiła tytuł Mumie. Z namalowanym przez niego „truposzem”, jak go nazwał Jan Zamoyski wiąże się zabawna anegdota. Został on zakupiony po poplenerowej wystawie szkolnej przez starszą panią. I jak to opisuje Zamoyski: „w parę dni potem zaprosiła autora do siebie. Obraz wisiał na honorowym miejscu nad kanapą. Częstując Gotarda herbatą, mówiła: nie umiem wypowiedzieć, jak się cieszę z posiadania tego obrazu (...) nachodziło mnie wciąż mnóstwo uciążliwych gości, których nie potrafiłam się pozbyć. Teraz, po ujrzeniu tego obrazu pospiesznie opuszczają mój dom oświadczając, że nie zjawią się tutaj dopóty, dopóki nie wyrzucę tego szkaradztwa. Mam nareszcie spokój” .

Te prace artysty mają głębsze znaczenie. Są rodzajem memento mori w arkadyjskiej krainie, bo tak właśnie traktowali artyści Kazimierz. Czyli Et in Arcadia ego. Przypomina to w swoim przekazie dwa dzieła Poussina i poprzedzające je dzieło Guercina z ok. 1628.
Gdy Gotard zaprezentował Mumie na wystawie studentów w SSP w „Sztukach Pięknych” wyróżniono ten obraz doceniając jego poziom. Szkolne nagrody otrzymywał także za litografię Portret Z. Leśniak oraz suchoryty Prometeusz i Alchemik.
Od 1925 r., od chwili założenia grupy, Gotard należał do „Bractwa św. Łukasza”  i wraz z jej członkami brał udział w kolejnych wystawach. W pierwszej w 1928 r., w kolejnej w Łodzi i Bydgoszczy, rok później. Na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu w tym samym roku otrzymał Mały Srebrny Medal. Brał również udział w najważniejszych wystawach zagranicznych ugrupowania. W 1931 r. w Musée Rath w Genewie, w 1933 r. Brooklyn Museum w Nowym Jorku i w Galerii Trietiakowskiej, na XIX Biennale w Wenecji w 1934 r. Jan Zamoyski w swojej książce Łukaszowcy opisuje sytuację, kiedy to Gotard otrzymawszy ogromną kwotę za swój obraz, nie chciał go sprzedać. Ale ponieważ musiał podać jego wartość, wymyślił bardzo wysoką kwotę, żeby nikt nie mógł go kupić. Jednak znalazł się nabywca. Był to jakiś Holender. Jak pisze Zamoyski: „5000 zł dał matce. Następnie wszystkim członkom Bractwa zafundował po komplecie farb olejnych Bloxa i zamierzał ich obdarowywać dalszymi prezentami”. Zamoyski zapobiegł temu. Gotard za resztę z wielką niechęcią kupił sobie nowy garnitur, ale z jednym zastrzeżeniem -  miał wyglądać jak jego stary, ulubiony, w którym ciągle chodził. Nabył też nową pracownię.
Uzupełniając listę wystaw trzeba wspomnieć, że pokazał swoje prace, m.in. Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie, w Nowej Pinakotece w Monachium w 1937 r., w Amsterdamie w 1936 r. i na Międzynarodowej Wystawie Malarstwa w Instytucie Carnegie w Pittsburgu.
Gotard prowadził także działalność pedagogiczną, był asystentem Pruszkowskiego w latach 1929 – 1937. Pia Górska pisała, że „był dużą indywidualnością. Smętny, nieraz złośliwy i na ogół nieprzystępny”. Monika Żeromska żaliła się, że „Gotard żądał wielkich arkuszy, na których człowiek, złożony, jak mówił z samych cylindrów, ledwo się mieścił” .
Antoni Michalak namawiał artystę, żeby ten przeczekał czas wojny w Kazimierzu, w jego domu, ale Gotard ze względu na swoją matkę często przyjeżdżał do Warszawy. Ten „analityk formy” został zamordowany w czasie II wojny światowej w 1943 r.
 

I JESZCZE O INNYM OBRAZIE:
Gotard czerpał z kazimierskiego świata. To mieszkańcy Kazimierza Dolnego kryją się pod większością portretów Gotarda. Babka z syfonem (ok. 1930, własność prywatna) to panna Józia, kazimierska pijaczka, często pozująca artystom . Ciekawa jest historia obrazu. Został zakupiony do zbiorów prywatnych przez jednego z członków rodziny, Pantaleona Szyndlera i jako jedyny obraz z tej bogatej kolekcji przetrwał zawieruchę wojenną. Kolejna właścicielka tak wspomina: „obraz ocalał, ponieważ wyrzuceni po Powstaniu w 1944 r. przez Niemców, zdawaliśmy sobie sprawę, że już nic nie odzyskamy. Ojciec – Zygmunt Ludwik był od początku roku za granicą, a ponieważ po prostu kochał ten obraz – mama, Maria Kazimiera, zdecydowała się wyjąć go z ram i przybić do szafy jako tylną jej ścianę. Ponieważ nikt tego nie odkrył, szafa była wielka, więc nikt się na nią nie połakomił i w maju 1945 r. rodzice odzyskali obraz (i szafę)”.

Dorota Seweryn-Puchalska

 

1 W. Bartoszewicz, „Buda na Powiślu”,  Warszawa 1983, s. 89.
2 Portret staruszki, przed 1928, olej, deska, 69,7x48,5, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie
3 Znachorka (Kabalarka), 1933, olej, sklejka, 99,5x89,5, wł. Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie.
4 Pasjans, ok. 1931, olej, deska, 102x93, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie. Zakupiony był od autora do Państwowych Zbiorów Sztuki.
5 Tamże, s. 89.
6 O Nowej Rzeczowości: S. Michalski, Nowa Rzeczowość – ikonografia, funkcje, historia recepcji, [w:] Sztuka dwudziestolecia międzywojennego. Materiały z sesji SHS w Warszawie w 1980r., Warszawa 1982. O Nowej Rzeczowości także S. Barron, S. Eckmann, New Objectivity: Modern Germany Art in the Weimar Republic 1919-1933, Munich 2015.
7 O powiązaniach z Nową Rzeczowością oraz z neorealizmem estońskim zob. I. Kossowska, Artystyczna rekonkwista. Sztuka w międzywojennej Polsce i Europie, Toruń 2017.  Zob. także Jan Gotard. 1898-1943. Na granicy światów, katalog wystawy w Muzeum Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym 24 czerwca – 7 sierpnia 2006 r., opr. Anna Turowicz, Waldemar Odorowski, Kazimierz Dolny 2006.
8 Zob. I. Luba, Pereat mundus vivat ars, [w:] Jan Gotard. 1898-1943. Na granicy światów, katalog wystawy w Muzeum Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym 24 czerwca – 7 sierpnia 2006 r., opr. Anna Turowicz, Waldemar Odorowski, Kazimierz Dolny 2006, s. 38-49.
9 J. Zamoyski, Łukaszowcy, Warszawa 1989, s. 41
10 P. Górska,  Paleta i pióro, Kraków 1960, s. 210.
11 M. Żeromska, Wspomnienia, Warszawa 2007, s. 163-164.
12 Obraz był pokazywany na wystawie w Salon Plastyków Bloku Z. A. P. w Instytucie Propagandy Sztuki  w 1936 r. oraz w Rapperswil.
13 Cyt. za: A. Turowicz, Katalog prac, [w:] Jan Gotard 1898-1943. Na granicy światów..., s. 94.

 

 


Powrót
Opinie o stronieDodaj opinię

średnia ocen:

Ta strona nie ma jeszcze komentarzy
Twój podpis:
Treść opinii:
Twoja ocena: 1 2 3 4 5
Newsletter
Wpisz adres e-mail...
Muzealna Cafe
więcej
Logowanie

Biuletyn Informacji Publicznej © Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym - 2013.
Projekt i wykonanie - Freeline.
Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Kliknij tutaj »
zamknij
DNI I GODZINY OTWARCIA

Informujemy, że od dn. 20 listopada 2017 nieczynne będą dla zwiedzających (do odwołania) ekspozycje Oddziału Przyrodniczego, Domu Kuncewiczów, Kamienicy Celejowskaiej oraz Manufaktura Muzealna i Biblioteka.

 

Więcej

Wesprzyj naswsparcie muzeum

Nr konta: 57 1750 1107 0000 0000 2076 2519