mapa pomniejsz powiększ

mapa pomniejsz powiększ

Lubelskie

Logo MNKD Hudson River z rybakami na brzegu

Bernard Tadeusz Frydrysiak (1901-1970), Hudson River z rybakami na brzegu, 1949, olej, płótno, 61x76, syg. l.d." B.T.Frydrysiak 1949

Prezentowany obraz jest jedną z wielu prac Bernarda Tadeusza Frydrysiaka, które znajdują się w zbiorach Kamienicy Celejowskiej. Muzeum Nadwiślańskie otrzymało w darze ogromną spuściznę po artyście: obrazy, kilkanaście szkicowników oraz liczne przedmioty związane z malarzem. Wybrana dla Państwa praca pochodzi z tzw. okresu amerykańskiego. Obraz przedstawia wieczorny widok miasta. Czujemy jego cywilizacyjny rozmach. Rozświetlone, wysokie wieżowce wznoszą się nad dzielnicą przemysłową, gdzie wertykalne kominy wypuszczają kłęby dymu. Portowe wybrzeże najprawdopodobniej także tętni życiem. Sztuczne światło lamp odbija się w wodzie. Na niebie widać łunę bijącą od miasta, mamy wrażenie, że niebo płonie. Ale spójrzmy na pierwszy plan. Rozświetlona punktami plama metropolii odciąga uwagę od grupki osób nad rzeką. Ta rzeczywistość jest w kontraście do tej miejskiej. Widzimy fragment natury. Postaci stoją nad wodą, ktoś łowi ryby, inni skupili się wokół ogniska. Światło pochodzi z naturalnego źródła, z rozpalonych drewien. Dwa skontrastowane światy. Obraz utrzymany jest w ciemnej tonacji. Artysta rozjaśnia go punktowo, paletę barw rozszerza malując niewielką grupkę osób. Mamy wrażenie, że praca jest materializacją słów artysty: “Światło... walor – to potęga!...”. Wypominano mu brak wrażliwości na kolor, a sam napisał:  “odcinam się od koloru”. Także jego mistrza, Tadeusza Pruszkowskiego, raziła ciemna gama płócien, choć podkreślał umiejętności swojego ucznia. Krytyk Stanisław Rogoyski recenzujący Salon Bloku Z.A.P. w 1936 roku napisał: “W Salonie Bloku Z.A.P. najefektowniej z owych passeistów zaprezentował się F.T. Frydrysiak, obdarzony niemałym talentem i dużą swadą. Siła jego leży w operowaniu rysunkiem i światłocieniem. Artysta ten posiada przytem nieprzecietną łatwość posługiwania się techniką malarską. Kolor natomiast jest jego słabą stroną. Frydrysiak prawie zawsze używa brunatnych tonacyj, które nasuwają uparcie analogje z “monachijskiemi sosami”.
Prezentowana praca powstała w 1949 r., rok po przyjeździe artysty do Stanów Zjednoczonych, gdzie pozostał aż do śmierci.
Przypomnijmy, że Frydrysiak studiował w Szkole Sztuk Pięknych od roku 1928, początkowo u profesora Kotarbińskiego, później uczęszczał do pracowni Tadeusza Pruszkowskiego. Wstąpił do Bractwa św. Łukasza i uczestniczył aktywnie w jego działalności. Po latach, w 1964 roku, zadedykował ugrupowaniu wiersz, który w dwunastu zwrotkach oddał istotę Bractwa. Łukaszowcy, jak ich nazywano, realizowali się najpełniej w Kazimierzu, w przestrzeni, która dawała im artystyczną wolność. Może dlatego większość z nich po wielu latach przywoływało tę wyspę szczęśliwości. Frydrysiak w liście z 1963 roku, który napisał wierszem do Antoniego Michalaka, wspomina najważniejsze i najbardziej charakterystyczne przymioty Kazimierza. Zaczyna tak: “Drogi Antosiu! Co słychać u Ciebie w Kazimierzu? / Czy gości w dalszym ciągu przyjmujesz / Kluskami w pomidorowym sosie / na antycznym niebieskim talerzu?”. Wspomina z nostalgią, ale też wie, że “(...) nie przyjdą dla mnie już czasy ciekawsze / Od tamtych moich, od kazimierzowskich / Czasy Michalaków, Gotardów, Pruszkowskich! / Lecz nie wszystko jeszcze z wiatrem przeminęło / (...) I święty Kozdroń będzie stał przy Farze / Herszek i Nojman pokażą swe twarze. / I wszystko będzie bez najmniejszej zmiany; / Pamiętam... pamiętam... Kazimierz kochany...”.
Kazimierz był dla Frydrysiaka miejscem wyjątkowym. Tu powstało wiele prac artysty, między innymi seria pejzaży, która została zakupiona przez Ministerstwo Oświaty i Wyznań Religijnych. W 1935 roku namalował obraz Babka z moździerzem. Sportretowana kobieta, to panna Józia znana z obrazu Jana Gotarda, Babka z syfonem, z ok. 1930 roku. Panna Józia, nadużywająca alkoholu, była charakterystyczną postacią kazimierskiej społeczności. Lubiła trunki, dlatego artysta umieścił na stoliku, niczym atrybut, butelkę. Może dziewczynka z obrazu Puca z 1935 roku (zakupiony przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zaginiony) była także mieszkanką Kazimierza. Gdy pracę tę zaprezentowano na wystawie jubileuszowej Bractwa zorganizowanej przez Zachętę w 1938 r. krytyk napisał, że “trudno o bardziej popularnego malarza młodego pokolenia”. Podkreślano także talent artysty. Ale Frydrysiak nie uwolnił się od wpływów sztuki dawnej. Widzimy to w innych jego pracach: Babka z wnuczką z 1937 roku (zakupiony przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zaginiony) czy w obrazie zatytułowanym Cheder z 1938 (własność prywatna).
Obrazy Frydrysiaka cieszyły się dużym powodzeniem. Po wystawie w Rapperswilu zostały zakupione trzy pokazywane tam dzieła, Kuchnia, Rybak, Pastwisko. A praca Babka z wnuczką została nagrodzona srebrnym medalem przez Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w ramach Salonu w 1937 roku. Medal ten przetrwał pożogę wojenną, ponieważ, jak opisuje siostra malarza – Marianna, przypadkiem znalazł się w marynarce artysty.
Frydrysiak uprawiał także grafikę. Uczęszczał do pracowni profesora Władysława Skoczylasa i wraz z czterema innymi absolwentami tej pracowni - Zofią Fijałkowską, Aleksandrem Sołtanem, Janiną Kłopocką, Fiszelem Zylberbergiem - utworzył Grupę Artystów Grafików Czerń i Biel. Pierwszą wystawę zorganizowali w styczniu 1936 roku.
Frydrysiak pomagał Janowi Zamoyskiemu w tworzeniu kopii obrazu Jana Matejki Batory pod Pskowem, przeznaczonej do czytelni na M/S “Batory”.



Bernard T. Frydrysiak, Autoportret z odkrytą głową i paletą, 1948, olej, płótno, 82x66 cm

Ciekawostki:
The National Portrait Gallery w Waszyngtonie, w 50-lecie swojego istnienia, w 2018 roku, pokazało olejny portret Eleonory Roosevelt namalowany przez Bernarda Frydrysiaka. Powstał w 1946 roku wraz portretem Franklina D. Roosevelta. A wszystko zaczęło się od pomysłu na zdobycie funduszy. Pomysł “przyszedł artyście do głowy”, gdy zobaczył amerykański “obóz” na ul. Piusa XI. W jednym z drewnianych baraków znajdowała się czytelnia z bogato ilustrowanymi czasopismami, które rozbudziły marzenia artysty, żeby zobaczyć dzieła mistrzów europejskich, właśnie tam w Ameryce. Frydrysiak miał nadzieję, że sprzeda w tym amerykańskim “miasteczku” portrety znanych  postaci ze świata polityki. Przeliczył się. Nie było nabywców. Wizerunki małżeństwa Rooseveltów wysłał, za pośrednictwem kapitana statku, J.W. Russella, do sportretowanych. Otrzymał list od pani Roosevelt z podziękowaniami, ale jak napisał we Wspomnieniach: “z tymi portretami to się trochę wygłupiłem, lecz przyznam, liczyłem na pewien finansowy oddźwięk... O! Naiwności polska! Przedtem poznaj Amerykanów, a potem licz na cokolwiek”. Ale Roosevelt nie był jedynym uwiecznionym przez Frydrysiaka amerykańskim prezydentem. Właściwie wszystko zaczęło się od Harry’ego Trumana i generała Marshalla. Ich portrety namalowane przez Frydrysiaka wisiały we wspomnianym wyżej obozie przez rok. W styczniu 1948 roku malarz sam wyruszył do Ameryki statkiem “Batory”. 6 listopada 1951 roku Frydrysiak był obecny na spotkaniu Trumana z Polskimi Legionami Weteranów Amerykańskich. Prezydentowi wręczono portret namalowany przez artystę. Informację o tym wydarzeniu i o obrazie możemy znaleźć na stronie Harry S. Truman Presidential Library and Museum.
Portrety i autoportrety dominowały w twórczości Frydrysiaka. Uważał, że portret jest “dziedziną opuszczoną” z powodu “braku należytego zrozumienia jego istoty, jego przeznaczenia, jego głębi psychologicznej”. Najbardziej cenił portrety, gdzie z ciemnego, głębokiego tła światło wydobywa postać.
Wymieńmy jeszcze kilka wizerunków sławnych postaci, jak choćby: profesora Stefana Mierzwy, założyciela Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku (1948), Gerharda Mannen Williamsa, gubernatora stanu Michigen (1950) czy pianistki Sylwii Zarębianki (1950).  Wcześniej, w 1946 r., jeszcze w Polsce powstały portrety Wincentego Witosa i Antka Rozpylacza czyli Antoniego Godlewskiego, który zginął 8 sierpnia 1944 roku w wieku 21 lat. Walczył w batalionie “Sokół”. Zasłynął odwagą i determinacją. Stał się symbolem Powstania Warszawskiego. W lewym, górnym rogu artysta namalował Order Wojenny Virtuti Militari. W tle widzimy płonące kamienice Warszawy. Frydrysiak sam przeżył dramat powstania. Uciekając z Warszawy i szukając schronienia zatrzymał się na rok w dworze w Radoniach u Jana i Marii Chrzanowskich. Powstały wówczas akwarele, pastele i nieliczne obrazy olejne. Farby olejne dostał od jednego z gości domu. Pomagał właścicielom w codziennych obowiązkach, ale pan domu był "miłośnikiem sztuki i wolał, żeby artysta "pracował przy sztalugach".


Szkicowniki

Sztuka dla Frydrysiaka była czymś wyjątkowym. Jak napisał: “sam wyraz Sztuka jest już świętem. (...) Dzieła (...) winny działać jak modlitwa, jak święta pieśń wprowadzona do duszy i serca. Prawdziwe utwory plastyczne powinny być symfonią, orkiestrą, szlachetnym, pojedynczym akordem lub chórem anielskim".

Dorota Seweryn-Puchalska

 

 


Powrót
Opinie o stronieDodaj opinię

średnia ocen:

Ta strona nie ma jeszcze komentarzy
Twój podpis:
Treść opinii:
Twoja ocena: 1 2 3 4 5
Newsletter
Wpisz adres e-mail...
Muzealna Cafe
więcej
Logowanie

Biuletyn Informacji Publicznej © Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym - 2013.
Projekt i wykonanie - Freeline.
Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Kliknij tutaj »
zamknij
DNI I GODZINY OTWARCIA

Informujemy, że od dn. 20 listopada 2017 nieczynne będą dla zwiedzających (do odwołania) ekspozycje Oddziału Przyrodniczego, Kamienicy Celejowskaiej oraz Manufaktura Muzealna i Biblioteka.

 

Więcej

Wesprzyj naswsparcie muzeum

Nr konta: 57 1750 1107 0000 0000 2076 2519