mapa pomniejsz powiększ

mapa pomniejsz powiększ

Lubelskie
Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym » Lokalizacje » Oddział Kamienica Celejowska » obraz 'Ukrzyżowanie u św. Anny w Kazimierzu'

Logo MNKD obraz 'Ukrzyżowanie u św. Anny w Kazimierzu'

 

Jacek Sempoliński (1927-2012), Ukrzyżowanie u św. Anny w Kazimierzu, 1998
olej, płótno, 100x72, nie sygn.
nr inw. MNK/KC/3385/AH

Nie uciekajmy od sztuki, której nie rozumiemy. Trzeba przynajmniej na chwilę zatrzymać się, zadać sobie pytanie, dlaczego właśnie tak? A następnie zrobić wysiłek, żeby zrozumieć. Spójrzmy na zaprezentowany obraz. Widzimy materię malarską, po pierwsze - kolor. Gdy przyjdziecie Państwo do Kamienicy Celejowskiej, gdzie ten obraz będzie wyeksponowany – a tylko tak, w pełni, można poczuć wartość malarstwa – zobaczycie, że ważną rolę odgrywa tu także mięsista faktura. Tworzy ją grubo nałożona farba. Następnie przyjrzyjmy się pociągnięciom pędzla. Energiczne, pełne ekspresji. Malarz podpowiada nam tytułem temat obrazu. Słychać Państwa zniecierpliwienie i protest. Przecież nie widać Ukrzyżowanego. Gruba, rozczłonkowana, jasna krecha wzdłuż lewej krawędzi przecina się, w lewym górnym rogu z krótkim ramieniem. Sempoliński tym znakiem jakby sugerował Ukrzyżowanie. Kulturowo ukształtowani szukamy konkretu, dlatego próbujemy odnaleźć choćby niewielkie odniesienie do znanej nam rzeczywistości. Dla artysty-filozofa jakim był Jacek Sempoliński ważne najprawdopodobniej było pytanie, czy wystarczy namalować testamentowe przedstawienie ukrzyżowania, takie do jakiego przyzwyczaiła nas artystyczna tradycja, żeby oddać istotę najważniejszego aktu wiary? Jak materią malarską przekazać związane z tym emocje? Pomocny artyście był gest, nie zwykły ruch ręki, ale świadomy, który jest wyrazem myśli i odczuć oraz wyrazem tego, co duchowe. Przecież, jak napisał prof. o. Mieczysław Krąpiec w „Ja-człowiek”: „ciało jako materia nieustannie organizowana dla celów jaźni „objawia ją” na zewnątrz, właśnie jako czynnik istotny człowieka”. Prezentowane Ukrzyżowanie odnosi się do konkretnego, tego które znajduje się w niszy naprzeciwko wejścia do kościoła św. Anny w Kazimierzu. Wiemy, że Sempoliński kontemplował je, żeby osiągnąć wyjątkowy stan umysłu. I to było źródłem tego, co powstawało na płótnie. Rainer Maria Rilke nazywa takie dzieło „głębokim wewnętrznym wyzwaniem”. Ukrzyżowanie ze zbiorów Muzeum Nadwiślańskiego pochodzi z 1998 r., najwcześniejsze powstały w latach 70. XX w. W dorobku artysty jest ich znaczna liczba. Wczesne Ukrzyżowania były monochromatyczne, późniejsze barwne, na których kolor wręcz wibruje. Są takie, gdzie Chrystus jest bardziej czytelny, na innych, „całun pigmentu szczelnie go skrywa”, jak pisze prof. Małgorzata Kitowska-Łysiak. Gdy artysta podkreśla tę cielesność, chce uwypuklić człowieczeństwo Chrystusa. Zresztą bliskie jest Sempolińskiemu kenotyczne rozumienie Chrystusa, naznaczone ludzkim cierpieniem, męką i śmiercią. Na Golgocie, oblicze Boga wcielonego stało się obliczem sługi w najwyższym uniżeniu. „Nie miał On wdzięku ani blasku, aby na niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał” (Iz 53, 2). Stał się, jak to określa stara tradycja grecka, aprósopos, czyli człowiekiem jakby pozbawionym swej twarzy – kimś, kogo się nie widzi. Wacław Hryniewicz dostrzega w tym egzystencjalny charakter chrystologii. Ukrzyżowanie będące wypowiedzią tajemnicy ofiary i zbawienia, w obrazach Jacka Sempolińskiego staje się przejawem cielesności i duchowości. W ukrzyżowanym Chrystusie widzi człowieka z jego duchowością, egzystencją i transcendencją. Egzystencja łączy się nierozerwalnie z metafizyką. Sempolińskiemu bliska była także mistyka. W 1971 r. był w Hiszpanii, gdzie pojechał, jak sam napisał: „po określone wartości, to znaczy po sztukę mistyczną”. Nie zawiódł się. Odkrył, miedzy innymi, malarstwo Zurbarána, rzeźbę kościelną XVI i XVII w., „gdzie makabra rozpadu, męki krwawej, tortur fizycznych łączy się ze skrajnym uduchowieniem”. Napisał: „po prostu odkryłem sam siebie”. Znamienne jest to, że w wywiadzie udzielonym Piotrowi Kosiewskiemu (katalog do wystawy „Na skrzyżowaniu z Kazimierzem..) Sempoliński połączył dwa miejsca: Kastylię i Kazimierz. Dla niego arkada z rzeźbą ukrzyżowanego Chrystusa „to jakby inne miejsce w miejscu. Takie, które wynosi mnie z Kazimierza i przenosi do Kastylii. I łączy z Kazimierzem”.
Jacek Sempoliński próbował za pomocą gestu przekazać swoje wewnętrzne doświadczenie bycia w dialogu z ukrzyżowanym. Powtórzmy raz jeszcze, cóż silniej, jak nie ręka, odda nasze wewnętrzne emocje, także te duchowe. Posumowaniem niech będzie wypowiedź Artysty: „Ja sam – jestem, żyję, maluję i na tym koniec. [...] Człowiek malujący, o ile chce zachować siebie, swą kondycję i swą godność, nie może życia pojmować jako czegoś odrębnego od sztuki” (*** [Ponieważ jestem malarzem...], „Projekt” 1997, nr 5).

Jacek Sempoliński był profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Należy, poprzez swoją sztukę, do czołówki artystów polskich. Ukończył ASP w Warszawie, w pracowni, miedzy innymi, Eugeniusza Eibischa. To był czas, gdy w Akademii królował koloryzm. Sempoliński bardzo szybko uwolnił się od profesorskich wpływów i wypracował swój malarski język. Ale przez cały twórczy okres poszukiwał nowych malarskich rozwiązań. Był wielką indywidualnością twórczą, a zarazem, jak o sobie mówił, odludkiem. Nie należał do żadnych ugrupowań. Nawet, gdy, w 1955 r., wziął udział w słynnej wystawie zwanej Arsenałem powiedział później: „w ‘istocie’ Arsenału to było pociągające, że nie było tam żadnej dyrektywy stylistycznej, takiej jak np. realizm, abstrakcjonizm, surrealizm itd. Była idea otwartości i rzetelności powiedzenia prawdy o sobie w zderzeniu z rzeczywistością” (Publiczność wobec sztuki, „Biuletyn ZPAP 1979, nr 2). Później doda, że „nie dąży do żadnej formuły malarskiej, do żadnej w ogóle formuły zdefiniowanej”. Do Kazimierza Jacek Sempoliński przyjechał jeszcze przed wojną. Jego ojciec, Leonard, był uczniem Władysława Skoczylasa. To właśnie on był jednym z tych artystów, którzy uwieczniali Kazimierz na fotografiach. Po wojnie, od końca lat 40. XX w., Jacek Sempoliński przyjeżdżał do Kazimierza Dolnego jako student Akademii, na plenery. Wracał tu przez całe swoje życie. Bardzo szybko odkrył też Janowiec i Męćmierz. Ten ostatni od lat 70. XX w. stał się jego azylem czy raczej wyspą szczęśliwości. Mógł tu uciec z Warszawy, żeby malować, pisać i po prostu... być.

Jackowi Sempolińskiemu zorganizowano wiele wystaw indywidualnych. Wymieńmy jedynie miejsca najbardziej prestiżowe: Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Muzeum Narodowe w Krakowie (wystawa retrospektywna), Miejska Galeria Sztuki w Łodzi, Muzeum Sztuki w Łodzi, Galeria aTAK w Warszawie, a ostatnio Galeria Sztuki Współczesnej BWA „Sokół” w Nowym Sączu. Cieszymy się, że Muzeum Nadwiślańskie możemy dołączyć do tej listy. W marcu 2012 roku, w Kamienicy Celejowskiej, miała miejsce wystawa zatytułowana „Jacek Sempoliński. Na skrzyżowaniu z Kazimierzem...”. Do wystawy został wydany katalog, który zawiera nie tylko fotografie prac, ale także teksty badaczy twórczości Jacka Sempolińskiego, prof. Małgorzaty Kitowskiej-Łysiak czy dr. Marcina Pastwy. Zapraszamy do zakupu.

KARTA PRACY

 


Powrót
Opinie o stronieDodaj opinię

średnia ocen:

Ta strona nie ma jeszcze komentarzy
Twój podpis:
Treść opinii:
Twoja ocena: 1 2 3 4 5
Newsletter
Wpisz adres e-mail...
Muzealna Cafe
więcej
Logowanie

Biuletyn Informacji Publicznej © Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym - 2013.
Projekt i wykonanie - Freeline.
Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Kliknij tutaj »
zamknij
DNI I GODZINY OTWARCIA

Informujemy, że od dn. 20 listopada 2017 nieczynne będą dla zwiedzających (do odwołania) ekspozycje Oddziału Przyrodniczego, Kamienicy Celejowskaiej oraz Manufaktura Muzealna i Biblioteka.

Więcej

Wesprzyj naswsparcie muzeum

Nr konta: 57 1750 1107 0000 0000 2076 2519